Rysunki
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Rysunki. Pokaż wszystkie posty

20 marca 2017

Post Rysunkowy!

Oke, zaczynamy kolejny post rysunkowy (dla tych, co śledzą mojego Facebooka, niewiele z tych obrazków będzie nowością, no cóż). Jakoś udało mi się je podzielić, więc gadania będzie mało.

O, następnym razem przywitam was Skrzydłami Zwycięstwa ;)

***




  
Pierwsze trzy to moja mała duża akcja rysowania zwierzaków z mojego miejskiego schroniska. Szczególnie tych, co od lat czekają na nowy dom. Rysunki powstały na kartce technicznej z wykorzystaniem farb wodnych i kredek akwarelowych.

No... Adoptujcie! Będziecie mieć przyjaciela!

***

Kolejny potworek to moje nieudolna walka z farbami wodnymi i kredkami akwarelowymi. Efekt mnie zadziwił. Pokazałabym pracę w trakcie ale zdjęcia zaginęły.

Tutaj chciałam pobawić się kolorami i światłem. Pan z mapą miał się wyróżniać w lesie, który go otacza. Miał stać się obcym, nie na miejscu, zagubionym podróżnikiem. Latarnia, to jego jedyna pomoc w tym miejscu.

Taaak, coś w ten deseń.

***


Tego pana lubię. Nawet bardzo.

Król Demonów Sagristvo.
Wbrew pozorom nie najsilniejszy, ale pochodzący z królewskiego rodu. Ma najbardziej okazałe rogi ze wszystkich żyjących, czego mu zazdroszczą. Postać bardzo... Osobliwa. Charakter badassa tak z deczko.

Tutaj tylko kredki akwarelowe.

***


Zachód słońca z jelonkiem. Odkryłam przy tym magię połączenia dużych kontrastów (granatowa i żółta kredka były bardzo przydatne). I w sumię tyle o tym mogę powiedzieć. Bo on nie ma głębszej historii... A! Chciałam poćwiczyć drzewa. Tak, drzewa...

No... To tyle na dzisiaj. Jak będę miała więcej czasu, to pobawię się w galerię na blogu. A jak na razie, najwięcej rysunków znajdziecie na moim Pintereście i Facebooku. Ich proces tworzenia i trochę z mojego życia podejrzycie na Snapchacie.

Miłego dzionka!

20 września 2016

Lepiej adoptować niż zostawić

Tak jakby dawno tutaj rysunków nie było. Owszem wstawiam je całkiem regularnie o tam, z boku na Facebooku no ale tutaj widać głównie opowiadania (ostatnio tylko jedno, jakoś nie mogę się za nic innego zabrać...).


 Pierwsze pięć prac należy do mojego nieskończonego wyzwania. Miałam narysować dziesięcioro (wcześniej było dziewięcioro, ale zmieniłam zdanie XD) ludzi w postaci zwierząt, które ich przypominają z charakteru bądź wyglądu.

Lisek się żywiPiesek się żywi

8 maja 2016

Wojna ślepców

Pojawiam się z nową częścią, znów z trzeciej perspektywy, tym razem nieco skakałam, ale mam nadzieję że się połapiecie ^^.
Tak przy okazji, to narysowałam portret Najwyższej Kapłanki. Chociaż jej oczy stały się nieco nierówne, to ma w sobie to coś.


Portret



Miłego czytania.


Wybuch.
Spieszyli się, rannych było coraz więcej. Niebo zasloniło się czerwienią i pyłem walących się budynków. Gdzieś wyły syreny. Niestety na nic by się nie zdały. Ci, którzy ucierpieli w tym ataku, już nie żyli.
Kolejny wybuch.
Samochód przed nimi stanął w płomieniach. Gorąco odrzuciło ich gdzieś w bok. Dwoje spłonęło żywcem.
Biegli dalej.
Zostało im tylko kilka przecznic do granic miasta. Dalej poszłoby, jak z płatka. Niestety, ich liczba spadała tak gwałtownie, że nie wiedzieli czy którekolwiek zdoła się przedrzeć. Dodatkowo opadali z sił. Nic dziwnego, że przerażenie w końcu ogarnęło całą grupę.

9 kwietnia 2016

Idź do diabła

Kolejna część po... dwóch, trzech miesiącach? Nie oszukujmy się, zawaliłam. Zebrałam się jednak i napisałam rozdział jedenasty (może dwunasty, ja trochę inaczej liczę XD) o pięknym tytule.
Miłego czytania plus mały pociesznik.

Paskudź


Paskudź jest wyjątkowo fotogeniczny ^^.





Nieprzyjemne drętwienie obejmowało moją nogę za każdym razem, gdy następowałam na twarde kamienie. Był piękny, słoneczny dzień. I nic więcej, bo wiatr nie tylko szarpał za moje włosy niczym oszalały ale też przynosił niesamowite zimno.
Szliśmy powoli po opustoszałym szlaku turystycznym. Na moje oko zostało nam trochę więcej, jak połowa drogi. Jakieś dwa, może trzy dni marszu w chłodzie i wśród wszechobecnego szumu. Już miałam dość.
- Zatrzymajmy się. Zaraz zamienię się w sopel lodu. - wykrzyczała Sonya pomiędzy porywami wiatru. Mimo, że była naszym więźniem, to całkiem szybko wtopiła się w grupę.
- Czy przypadkiem driady nie posiadają większej odporności? - Wampir minął nas wszystkich. Czasami był zbyt złośliwy.

16 marca 2016

Ćwiczenia szyi przy Anime

Kolejna dawka mojej demonicznej sztuki. Lepiej przygotować się na sporą ilość szoku i niedowierzania, bo nawet ja sama nie wiem, jak one się tu znalazły.



***

Efekt mojej ewolucji na przestrzeni trzech lat (wiem, ciemne zdjęcia, mało widać; skaner mi się zepsuł, przepraszam). Zastanawiam się, jak to będzie wyglądać za jakieś 40 lat... Pewnie powieszę się ze wstydu '^'.

Moja ewolucja

Jaki progres?

14 marca 2016

Wujek Google, masa powtórzeń i Cirilla

Tutaj powinnam już co nieco wyjaśnić, bo nie chce mi się wciąż tego samego pisać. Każdy bohater tego opka ma imię, która ma jakieś głębsze znaczenie (wygląd, charakter itp.), dlatego w tekście jest sporo nawiązań do znaczeń tych imion. Postanowiłam dać pełną listę znaczeń (jakkolwiek głupio by to nie brzmiało) właśnie w oddzielnej części (razem z krótką charakterystyką, bo nawet ja zaczęłam się gubić wśród tylu postaci).

12 marca 2016

Wojna polsko-krzyżacka i zbiórka na nowe ręce

Pora na porcję rysunków. Tych dokończonych, czyli niewielu rysunków. Mój talent się rozwija w zastraszającym tempie (sarkazm tak bardzo), więc krzywe nogi czy brak palców jest tu na porządku dziennym. Uff... Pora zacząć!


____________


Bohomaz numer jeden (kolejność przypadkowa).
Portret mojej podwładnej koleżanki z nutą fantastyki. Pewnie nie każdy zajarzy czym jest to zielone coś wyrastające jej zza kołnierza. Ja prawie nic nie robię bez przyczyny. Molucella - czyli przeczucie. Naprawdę nie wiem jak to wytłumaczyć, ona po prostu taka jest. Płaszcz wygląda, jakby spuchł, co jest wynikiem mojego lenistwa XD.



21 stycznia 2016

Wróciłem

Cieszył się z tego wyjazdu. Jego Przyjaciel zabrał go na wycieczkę autem. Daleko, nie rozpoznawał okolic, do których się wybrali. Przyjaciel uśmiechał się do niego, proponował zabawę w lesie. Z radości prawie się na niego rzucił. Śmiali się.
Zatrzymali się na przerwę. Z ulgą przywitał zapach drzew, nie przepadał za jazdą samochodem. Wyskoczył i pobiegł pod najbliższe drzewo. Usłyszał trzask drzwi i pisk opon. Odwrócił się.
Samochodu nie było.
Zignorował powiew przygody, zaczął biec za pojazdem. Krzyczał do Przyjaciela. Krzyczał, żeby tamten się wrócił, że zapomniał o nim. Bardzo szybko się zmęczył. Szedł. Płakał. Samochód Przyjaciela dawno się ulotnił, ale podążał dalej, wzdłuż drogi. Inne auta mijały go, żaden się nie zatrzymał.
Zaczęło robić się zimno. Trząsł się, nie miał już siły ruszać kończynami. Niebo pokryło się iskrzącą czerwienią. Buchał kłębami pary. Zatrzymał się. Na chwilkę, zaraz zacząłby znowu iść. Tylko odpocznie. Tylko troszeczkę.
Śnieg padał.

Czuł Jego obecność. Nie mógł się pomylić, nie po tylu trudach, jakie przeżył. To On. Zawył, przyspieszając do galopu. Gałęzie trzaskały pod jego naporem, ptaki zrywały się z gałęzi.
Znalazł Go, był blisko. Podekscytowanie wypełniło jego ciało. Płonął. Słyszał Jego kroki, szybki oddech. I zapach.
Ten sam, który napawał go nadzieją przez ostatnie lata, ten sam który go zostawił na pastwę losu.
Widział już Jego drobne ciało. Czyżby wtedy był aż tak mały?
Zwolnił. Wyrzucił tylne łapy trochę dalej. Odbił się od przewróconego drzewa. Ten, którego tak dawno nazywał Przyjacielem, przewrócił się. Wyrzucił gardłowe warknięcie.
Usłyszał Jego wrzask. On próbował wyrwać się spod jego ciężkich łap. Płakał, chyba też się zmoczył. Kiedy zbliżył swój najeżony ostrymi zębami pysk, przestał się ruszać.
W końcu widział jego twarz. Usłaną strachem. Zaśmiał się, Jego ciało wzdrygnęło, zaniosło się łkaniem.
- Hej, to ty, prawda? - powiedział ludzkim głosem.
- Proszę, nie rób mi krzywdy, proszę! - załamał mu się głos - proszę!
- Zanim cokolwiek zrobię, zadam ci jedno pytanie. - Warknął krótko. - Pamiętasz tą małą kulkę, co wyrzuciłeś na ulicę? - Oczy, mimo, że załzawione, powiększyły się Mu do rozmiarów talerzy. - Wróciłem.

Jęki bólu rozeszły się po lesie.

11 listopada 2015

Wilk i Niedźwiedź

Jestem ja z kolejną częścią ZZiŚ. Sprawdzałam ją z tysiąc razy, więc powinna być idealna. Tym razem dodaję obrazek naszych bliźniaków.


Bohaterowie Zbawić Ziemię i Świat


______

Wpadłam z hukiem do pustego mieszkania. Wystraszone myszy w popłochu pouciekały za meble, zostawiając za sobą nadgryzione resztki owadów i kartek. Przebrnęłam pomiędzy wieżami książek i wyrzuciłam ciemną i równie zniszczoną co one walizkę na środek tego rozgardiaszu. Huk wzburzył tumany kurzu. Otworzyłam wszystkie szafki z ubraniami i zaczęłam wkładać co niektóre ciuchy do bagażu. Stojący obok mnie Paskudź patrzył się tylko, co chwilę wymachując długim ogonem. W końcu jego dziecięca ciekawość zwyciężyła. Strzelił ogonem, przecinając głuchą ciszę.
- Co robisz? - Spytał, a jego głos odbił się echem po pustych ścianach. Złożyłam jedną z wielu koszulek i westchnęłam.

4 listopada 2015

Córka Nike



Koniec tego wszystkiego nadchodzi
Czekać tylko, aż upadnie ostatni z nas
Wtedy spłonie świat
Wtedy spłoną ludzie i ich racje
A wraz z nimi twa nadzieja
Że kiedyś zobaczysz swój upragniony raj



______________


Tak jakoś się zastanawiam. Czy warto bloga dalej prowadzić.
Wiem, że powinnam być bardziej uparta ale tu sieje pustkami. Dużymi pustkami.
I nie wiem co z tym fantem zrobić.
Pomożecie mi go troszkę rozświetlić (albo podpowiedzieć jak to zrobić?)?

12 września 2015

Narada

Witaj kolejny rozdziale ZZiŚ! Wiem że wszystko jest pogmatwane i szalone, ale inaczej nie mogłam tego pokazać. Mam nadzieję, że wam się spodoba ^^.
P.S.: Mam dla was coś ekstra. Rysunek Paskudzia jako pieska.



Miłego czytania.






_________


- Co chcesz z tym zrobić? - Wiedźma upiła łyk gorzkiego trunku. - Przecież nie staniesz na Pałacu Kultury w Warszawie i nie zaczniesz krzyczeć, że bogowie istnieją. Możemy ci pomóc tylko w ten sposób, że wiadomość przepłynie do naszych środowisk. Nic więcej. - Zawołała kelnera po jeszcze jeden kufel. Miała rację. Nic więcej nie mogłam zrobić.
- Jest jeden sposób.- Paskudź przysunął krzesło bliżej stołu. Jeden sposób? Jaki? - Bogowie. Muszą się pokazać. - Wampiry zaczęły chichotać niczym dwie dziewczynki. Demonica ryknęła jeszcze głośniej od nich. W sumie sama miałam ochotę się zaśmiać. Chłopak nie zareagował.
- Czy ty, skrzydlaty człowieczku, wiesz, co mówisz? - Demon spoważniał w jedną chwilę. To nie czas na żarty. Świat mógł dosłownie wybuchnąć. Jak? Wolałam nie wiedzieć. - Bogowie od tysięcy lat nawet nie spojrzeli na ludzi, nie mówiąc o nas. Mają nas głęboko w swoim poważaniu od kiedy powstał... - Podniosła palce na znak cudzysłowu. - Jeden Bóg. Zniszczysz jego, to może Perunowi odechce się zabijania siebie wraz ze wszystkim w okolicy. Ale jak to zrobisz, nie mam pojęcia. - założyła ręce i oparła się z powrotem na swoje krzesło. Zapadła cisza.

20 czerwca 2015

Istoty ludzkie muszą Nas pamiętać

Dobrnęłam do drugiej części ZZiŚ, co można uznać za niemały sukces. W rekompensatę za tak krótkie rozdziały wstawiam rysunek Najwyższej Kapłanki.
Miłego czytania.


Kapłanka pokazuje swoje moce
Najwyższa Kapłanka




Słowa kapłanki nadal mieszały mi w głowie. Nie wiem już co zrobić z tym listem. Nie chciałam się podjąć tego zadania ani tym bardziej pracować z nieznanym mi bytem, chociaż nadal uważał się za Paskudzia. Na jakiej podstawie Paskudź stał się psem? Albo na jakiej podstawie pies zamienił się w człowieka ze skrzydłami i ogonem, niczym bicz (W dodatku z wszechobecnym różem, jak na jakiejś paradzie równości.)? Nie wiem, bo nie chciał mi powiedzieć.

2 maja 2015

Bazgroły i bazgrołki

Oto parę z moich jakże licznych prac. Wybrałam oczywiście moje ulubione <3.

Praca nr 6 i 7 wzorowane na dziełach Aleksandra Kumpan'a i Zdzisława Beksińskiego.
Praca nr 3 - To są postaci z książki dla dzieci (ukochanej tak na marginesie) pt.: "Minu", panna Minu i jej pan - Tobiasz.
Praca nr 5 i 8 są moimi wyobrażeniami głównych postaci z jednego z moich nierozpoczętych opek (Zbawić Ziemię i Świat).
Praca nr 4 w stu procentach wzorowana na śnie (byłam ubrana w ten dziwny strój jako księżniczka bogów O.o)
© Anonim jest tylko wtedy dopuszczalny, gdy piszący go rzeczywiście jest nikim.
Maira Gall